Motoryzacyjne wpadki marketingowców.

pajero

pajero

Jak tu sprzedać „onanistę” lub „małego penisa” ?- czyli marketingowe wpadki motoryzacyjnych koncernów.

Niesmak pozostaje siedzibach tych producentów, którym działy marketingu podrzuciły nazwy modeli, kojarzące się niekoniecznie dobrze. Na zglobalizowanym rynku trzeba bardzo uważać, bo samochód można niechcący ochrzcić tak, że w jakiejś części świata jego nazwa z góry skazuje go na rynkowy niebyt. No bo jak tu sprzedać „onanistę”? Mitsubishi Pajero brzmi ładnie, ale nie w hiszpańskim slangu. Czytane „pahero”  kojarzy się z onanistą właśnie. W podobnym klimacie poległ Ford, którego Pinto nie mógł znaleźć nabywców w Brazylii. Tym razem zawinił żargon portugalski, w którym „pinto” określa małego … penisa. Cóż z tego, że samochód był całkiem dobry.

 

 

Chevrolet Nova również nie był technicznym ułomkiem, ale w Krajach Ameryki Łacińskiej wyłożył się, zanim na dobre zagościł w salonach dilerów. „Nova” oznacza tam ni mniej, nie więcej jak: nie idzie (nie daje rady). Czy można bardziej pognębić samochód nadając mu taką nazwę?

 

Więcej w artykule „Największe w historii motoryzacji wpadki marketingowców

 

{module adsense4}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *